ZIMOWISKO „TANIEC Z DZIENNIKARZAMI”, 23-26. 01. 2014 r.

Na zimowisko ‚Taniec z dziennikarzami’ czekałam już od połowy grudnia… Miałam wielkie plany, co będę robić, jak bardzo będzie super nauczyć się tańca, pójść do Radia Via z wizytą… W tym swoim planowaniu całkowicie zapomniałam o Panu Bogu. Że zimowisko ma na celu przede wszystkim umocnienie mojej wiary… Drugiego dnia rekolekcji obudziłam się chora, bardzo źle się czułam. Miałam wewnętrzne pretensje do Boga, że czas, który planowałam spędzić jak najlepiej, spędzę z temperaturą, bolącym gardłem i paczką chusteczek w ręce. Jednak właśnie dzięki temu przeziębieniu udało mi się doświadczyć czegoś niesamowitego Zwłaszcza na sobotnim czuwaniu. Podczas mroźnego kuligu w Albigowej zrozumiałam, że czasem warto poświęcić się, żeby zrobić coś dla innych, nawet jeśli mnie w jakiś sposób skrzywdzili. Ma się wtedy większą satysfakcję ze swojej pomocy. Zimowisko zaliczam do jak najbardziej udanych turnusów, a wspaniałej kadrze i uczestnikom dziękuję za mile spędzony czas 🙂

M.

TURNUS „O”,  9-16.07.2013 r.

Po ciężkim i trudnym roku szkolnym przyszedł czas upragnionych wakacji. Czas wolny od nauki, nauczycieli – po prostu od szkoły.Można spożytkować go na wiele sposobów, spotkania z przyjaciółmi, wyjazdy, imprezy i na wakacje z Bogiem. Już po raz czwarty wybrałam wyjazd na KSM-owe wakacje.Starzy przyjaciele, stare kąty, stare przyzwyczajenia… Stare wszystko, jednak na moim turnusie poznałam na nowo Boga – jako miłosiernego i kochającego Ojca. Miało być bez zmian bez przewracania życia o 180°, jednak Bóg chciał czegoś innego. On ode mnie wymagał zmiany i w różny sposób to pokazywał. Długo tego nie widziałam, ale jednak On znalazł sposób żebym to zauważyła. Wspaniali ludzie, których poznałam, którzy umacniali mnie swoim świadectwem oraz pomagali odnaleźć mi sens dalszej drogi. Mimo iż nie zakończyłam turnusu spowiedzią świętą to i tak wyjechałam umocniona i pokrzepiona, a Bóg zaraz po powrocie zaprowadził mnie w pełni świadomą do tego sakramentu, ale tutaj – w mojej parafii. Chciałam podziękować ludziom, którzy stanęli na mojej drodze podczas wakacji i bardzo mi pomogli dlatego aktualnie jestem w trakcie Ist. Z całego serca zapraszam na wakacje z Bogiem, które umacniają i ładują nasze „duchowe akumulatory” na długi czas.

Z KSM-owym ”GOTÓW”,
Jadzia

Świadectwo #1

Bardzo się cieszę ze mogłam wziąć udział w ,,Start w KSM”. W trakcie pobytu w domu rekolekcyjnym zrozumiałam jak wielka jest miłość Boga do ludzi. Uświadomiłam sobie, że moje życie bez Boga nie ma żadnego sensu, a Bóg kocha mnie taką jaką jestem. Na sobotnim czuwaniu mogłam w ciszy przerywanej odczytywaniem fragmentów Pisma Świętego nawiązać więź z Jezusem ukrytym w Najświętszym Sakramencie.
Udało mi się także poznać wspaniałych ludzi, którzy są podobni do mnie i tak jak ja upadają. Pomogli mi zrozumieć że upadki są rzeczą ludzką.
Także moja wiedza na temat KSM-u się wzmocniła, uzyskałam dużo nowych wiadomości. Był to mój trzeci ,,Start w KSM” i wiem że jeśli tylko mi się uda na następnym też będę.

Sylwia

 

Zimowisko 2016

Na zimowisko „każdy święty chodzi uśmiechnięty-rozpaleni Miłością Boga” czekałam z niecierpliwością, ponieważ każdy wyjazd, czy to na feriach, czy podczas wakacji wiąże się z możliwością spotkania znajomych, a także poznania nowych osób. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w Desznicy, gdyż to miejsce jest dla mnie bardzo ważne, a każdy pobyt tam zmieniał moje życie na lepsze. Zimowisko było dla mnie czymś, czego najbardziej w tamtym momencie potrzebowałam, stało się pewną odskocznią od rzeczywistości. Przeżyłam tam wiele niesamowitych chwil oraz doświadczyłam obecności Pana Boga, który zawsze chce dla mnie jak najlepiej. Bóg kocha nas wszystkich, a błogosławionym, czyli szczęśliwym, może stać się każdy z nas, niezależnie od tego kim jest 🙂

Dominika
Zimowisko 2016
Na zimowisko przyjechałam z mieszanymi uczuciami – z jednej strony się cieszyłam, bo miał to być mój pierwszy taki wyjazd, a z drugiej – żałowałam, że nie pojechałam do Desznicy, gdzie mieli być znajomi z innych oddziałów. Jednak, gdy zaczęłam poznawać nowych ludzi, diakonię, księży, rozmawiać z nimi, dzielić się obowiązkami, bawić, przestałam żałować, że przyjechałam. Mało tego – nie chciałam wyjeżdżać … Zresztą, chyba nie było osoby, która by bez żalu opuszczała Przybyszówkę.
Jednak oprócz nowych znajomości wyniosłam z tego wyjazdu cos jeszcze – zaufanie do Pana Boga. Dotąd bowiem miałam z tym problem. Nie mogłam uwierzyć, że Bóg wie co jest dla mnie najlepsze, że Jego plan na moje życie jest lepszy od mego własnego. Jednak po jednej z konferencji (dotyczącej właśnie zaufania do Pana Boga), po spowiedzi i Adoracji, zrozumiałam, że nasz Pan na pewno mnie nie skrzywdzi prowadząc mnie przez życie. Dzięki temu, dzień po powrocie do domu, gdy mama mi powiedziała, że u mojej kuzynki wykryto guza, po chwili płaczu przypomniałam sobie, że przecież jeśli Bóg dopuszcza na nas cierpienia, to tylko po to, by przemienić je w dobro, i że trzeba Mu tylko ZAUFAĆ.
Opowiem o jeszcze jednym ,,małym cudzie”. Otóż, podczas spowiedzi, ksiądz mi poradził, abym się modliła w intencji pewnej trudnej sprawy, która nie daje mi spokoju. Postanowiłam, że zacznę się modlić … od poniedziałku (turnus kończyła się w czwartek). Tymczasem podczas ostatniego kazania usłyszałam z ambony słowa : ,, Jeśli postanowiłeś coś w swoim życiu zmienić, to zacznij już dziś, bo jutro może być za późno. Zapał ostygnie.”. Odebrałam te słowa, jakby były kierowane wprost do mnie i obiecałam sobie zacząć modlitwę ego samego dnia. Jednak Bóg chyba chciał się upewnić, że się tak stanie, bo rozpakowując w domu swoje rzeczy, natknęłam się na karteczkę z fragmentem z Pisma Świętego, którą wylosowałam jeszcze na rekolekcjach. Było na niej napisane : ,, Dotrzymaj słowa, bądź godny Jego zaufania, a zawsze znajdziesz to, czego będziesz potrzebował” (Syr 29,3).
Przypadek? Tak, bo przecież ,,przypadek to świeckie imię Pana Boga” i myślę, że w tym stwierdzeniu jest dużo prawdy. Taki ,,Przypadek” potrafi zmienić każde życie, również i Twoje, tylko Mu na to pozwól … naprawdę warto.
Paulina